poniedziałek, 14 stycznia 2013

Skalpy, czyli to co mnie dziwi

Bardzo często na blogach, a także o zgrozo! w artykułach znanych portali pojawia się słowo skalp jako określenie skóry głowy. Wg. Słownika języka polskiego mianem skalpu określa się "skórę z włosami ściągniętą z czaszki zabitego wroga, będącą trofeum wojennym Indian, a także niektórych ludów starożytnych, np. Franków". Sądzę, że większość Polaków to wie, dlatego dziwi mnie niepoprawne użycie tego słowa, tak jakby skóra głowy była zbyt długą nazwą, zbyt pospolitą, dlatego trzeba skorzystać z angielszczyzny i przywłaszczyć sobie obce słowo. Dziwi mnie to, bo przecież mamy swój język, moim zdaniem o wiele ciekawszy i bardziej precyzyjny od angielskiego. Nie chcę nikogo obrażać czy krytykować, sama również nie jestem idealna. Chciałabym tym postem zaprosić do dyskusji i zastanowienia się nad tym, że nie jest ważne jedynie to o czym piszemy, ale również to w jaki sposób to robimy i jakie dobieramy słowa. Starając się pisać poprawnie okazujemy szacunek czytającym naszego bloga oraz praktykujemy codzienny językowy patriotyzm :) Pozdrawiam wszystkie Panie mające skórę na głowie, jak również te, które mają skalp :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz